Przejdź do głównej zawartości

Posty

Spotkanie z inną kulturą

Najnowsze posty

Share week 2018

Słyszeliście o share week? Jest to akcja Andrzeja Tucholskiego polegająca na tym, że blogerzy wskazują czytane przez nich blogi innych twórców, a która w tym roku została zorganizowana po raz 7. Tak 7, a ja biorę w niej udział dopiero pierwszy raz.
Celem akcji jest wskazanie tych blogów, które cenimy za jakość i ważność w naszym życiu. W notce na swoim blogu można wskazać na dowolną ilość blogów, ale do rankingu w formularzu zgłoszeniowym na blogu Andrzeja wpisuje się trzy.

Gdybym rok temu wzięła udział w tej akcji, to na pierwszym miejscu wymieniłabym bloga Miło. Niestety Magda, autorka tego bloga, w marcu zawiesiła działalność. Zawsze z niecierpliwością czekałam na kolejny wpis, w którym Magda łączyła codzienne sprawy z literaturą i strojem, w różnych proporcjach i kolejności, ale zawsze bardzo autentycznie. Magda tak pisze o książkach, że zawsze mam ochotę natychmiast je zdobyć i zacząć czytać. Podziwiałam lekkość pióra, stylizacje, choć tak inne od moich, i zdjęcia robione często …

Robię komin - odcinek 3

Paseczki. Bez schodów. Jak do tej pory to mój ulubiony odcinek :-)


Dla przypomnienia:
zasady zabawy 
odcinek 1
odcinek 2

W jeszcze zimowym klimacie

Chociaż dziś 8 marca, ja tkwię wciąż w zimowym klimacie. Bo z zimą kojarzy mi się moja ostatnia poszewka na poduszkę - cała w rozbielonych barwach i z (moim ulubionym) motywem serca. I chociaż wzór serca zawsze cieszy, czy to na laurce z okazji Dnia Matki czy imienin, to jednak nierozerwalnie wiąże się też z lutym, a wiec, jakby nie patrzeć, zimą.
Poszewkę zgłaszam na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam "Śniegiem otulone"
W klimat zimowy wpisują się też zdjęcia zrobione na sobotnim spacerze nad jeziorem. Mam nadzieję, że nigdy nie przestanę doceniać walorów okolicy, w której mieszkam!






Do następnego!

Purezento, Wzgórze Psów i wygrana

Dwie książki. Obie napisane przez polskich autorów. Przeczytane w lutym. Wypożyczone z biblioteki. I na tym podobieństwa między nimi się kończą.

Joanna Bator  "Purezento"
Nieszczęśliwa dziewczyna zostaje zaskoczona ofertą wyjazdu za granicę, a konkretnie do Japonii i wyjeżdża. Mogłoby się wydawać, że będzie to prosta historia, i może rzeczywiście, nie dzieje się tu bardzo dużo, ale jak to wszystko jest opisane! Podczas lektury zakochiwałam się w co drugim zdaniu, w porównaniach i opisach sytuacji. W sposobie opowiadania o rzeczywistości, w dygresjach i balansowaniu między trzema językami (ale spokojnie, książka jest po polsku :-) Miałam ochotę tą książką się delektować, nie czytać jej zbyt szybko, żeby wystarczyła na dłużej. Delikatna, promująca uważne życie, pokazująca, że dobre rzeczy wymagają wysiłku i dająca nadzieję - taka dla mnie jest ta powieść. I nie zdradzę wiele jeśli napiszę, że podobnie jak głównej bohaterce zdarzyło mi się, że patrząc na jakąś osobę widziałam w…

Robię komin - odcinek 2

Mój zapał do dziergania nie słabnie, więc zaraz po ukazaniu się wzoru na luty zabrałam się do roboty. Tym razem Kamila zaproponowała wzór strukturalny, który w moim wykonaniu wygląda tak:


Pierwszy błąd zrobiłam już przy drugim okrążeniu, w którym nie dodałam oczek lewych. To, że je pominęłam, zorientowałam się po zrobieniu 4 rzędów :-) taka szybka jestem! Ale ponieważ nie cierpię pruć, stwierdziłam, że tą porażkę przekuję w sukces i stąd moja modyfikacja wzoru. Żeby była spójność to samo powtórzyłam na górze.
Ten fragment pokazał mi też niezbyt trafne dopasowanie drutów do grubości włóczek. U dziewczyn dziergających dobrze dopasowanym zestawem włóczka/druty ten wzór wychodzi super wyraźnie. Mimo tego nie zniechęcam się i dziergam dalej. Dziękuję Wam za wszystkie zagrzewające do dziergania komentarze ❤

O akcji dziergania komina w odcinkach przeczytasz ➼  TU. Zabawa zorganizowana przez Kamilę z bloga Otulove

Owca - dalsze losy

Jestem szczęściarą. Nie jestem chora, samotna, mam rodzinę, w tym syna (zdrowego!), pracę i przyjaciół. Mam wszystko, czego potrzeba mi do życia. Mam hobby i bloga. Mam Was, czytelników. Życie nie zawsze mnie rozpieszcza, ale mam wszystko, czego mi potrzeba. Dziękuję Bogu za to w wieczornej modlitwie. Proszę o zdrowie, bo wiadomo, to najważniejsze.


Nie jestem typem działacza społecznego. Raz, w podstawówce należałam do PCK. Wraz z grupą innych dzieciaków z koła dostaliśmy adres do starszej pani, której mieliśmy pomagać. Poszliśmy pierwszy raz - pani uchyliła drzwi i pogadała z nami przez chwilę. Poszliśmy drugi raz - podgadała trochę dłużej, za trzecim dała pieniądze i poprosiła o zrobienie zakupów (zrobiliśmy, dostarczyliśmy, pieniędzy nie przywłaszczyliśmy sobie - dla jasności dodam). Ze wstydem wyznaję, że czwartego razu nie było. Nie zbierałam do puszek orkiestry, znaczących ilości nakrętek od butelek PET czy kartoników od herbaty Lipton. Dostrzegam jednak potrzebę pomagania i od …